Przeczytaj notkę pod rozdziałem!
~~~~
Na następnej stronie było to:
'23 lipca 2010r.
Dziś poznałam Harry'ego! Jest to mega przystojny, młody, umięśniony chłopak! Ma piękne, głębokie, zielone oczy. Na głowie ma burze loków! Naprawdę mi się podoba! Jest miły i przyjacielski. Zaprosił mnie do siebie na maraton filmowy. Umówiliśmy się jutro o 19.00. Teraz muszę już kończyć! Do zobaczenia jutro, pamiętniczku!' Zamknęłam pamiętnik i schowałam go do tajnej szuflady. Ruszyłam w stronę łazienki. Zamknęłam dzwi i zaczęłam sie rozbierać. W między czasie odkręciłam wodę. Po pięciu minutach mogłam się już zanurzyć w gorące tafle wody. W spokoju relaksowałam się chwilą. Mój relaks przerwał mój telefon. Wyciągnęłam rękę z ciepłej cieczy w poszukiwaniu telefonu. Harry! Harry napisał!...'
Tak, to wróciło. Dokładnie pamiętam dzień po poznaniu Hazza. Ale co mi da czytanie pamiętnika?!
Wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Harry siedział przed drzwiami na schodku.
- Harry? - zapytałam niepewnie
- tak? - odpowiedział niechętnie
- Wiesz, bo ja nie wiem czy...
- Nie wiesz co?!
- Nie wiem czy my nie powinniśmy wrócić do Londynu... - powiedziałam nie śmiało.
- Może masz rację... - wstał - chodź kotek! Idziemy się spakować!- wyciągnął do mnie radośnie rękę. Po
chwili cofnął ją i posmutniał. Ruszył przed siebie. Ale skoro jestem jego żoną to... Podeszłam do niego i złapałam jego dłoń, splatając nasze palce. Spojrzał na nasze ręce, a pózniej na mnie. Stanął na wprost mnie. Prawą ręką przejechał po moim policzku i zatrzymał się na podbródku.
- Jula? - zabrzmiał jego seksowny, ochrypły głos.
- Hm? - zamruczałam. Harry delikatnie się zbliżył. Powoli musnął moje usta. Po chwili się zorientowałam co się dzieje i odwzajemniłam coraz namiętniejszy pocałunek. Kurcze, ja go kocham! Po dłuższej chwili się oderwaliśmy od siebie. Patrzyliśmy sobie w oczy z uśmiechami. Przerwała nam jakaś starsza kobieta.
- Gołąbeczki! Może pójdziecie do parku? - zapytała
- Nie, babciu. My musimy już wracać do Londynu. - odpowiedział Harry
- Już?
- No, tak. - podrapał się po głowie.
- No, dobrze. Dam wam jeszcze kotleciki i sałateczkę! - babcia powiedziała z entuzjazmem.
Harry wziął nasze torby i pakunki od babci. Ruszyliśmy w stronę czarnego BMW. Chłopak wszystko zapakował i podszedł do 'babci'.
Kobieta wtuliła się w niego, a gestem ręki przywołała mnie. Podeszłam powoli i przytuliłam starszą kobietę. Harry otworzył mi drzwi od strony pasażera. Uśmiechnęłam się i wsiadłam. Chłopak jeszcze raz pomahał do babci i wsiadł do samochodu. Włożył kluczyki do stacyjki, spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Później znów spojrzał przed siebie i ruszył. Jechaliśmy dość krótko, po około 30 minutach byliśmy już pod dużą willą. Harry wysiadł i otworzył mi drzwi. Wysiadłam i stałam jak słup. Harry wypakowywał bagaże, a ja przyglądałam się willi ze zdziwieniem. Ja ją pamiętam! Ale z kąd?
' stanęłam przed drzwiami i czekałam, aż ktoś mi otworzy. Po chwili drzwi się otworzyły, a na progu stanął Harry.
- Heej! - przywitał mnie
- Cześć! - odpowiedziałam mu. Weszłam. W salonie był popcorn i pełno filmów na DVD. '
Maraton... Jednak to musiało się wydarzyć...
- Idziesz? - zapytał chłopak
- T-tak! - w środku był dokładnie tak jak w moich myślach.
*** Oczami Harry'ego ***
Kurde... Co się z nią dzieje? Może powinniśmy pójść do lekarza?
Jula w tym czasie poszła do salonu i usiadła na kanapie. Po chwili zrobiłem to samo.
- Harry? - zapytała po chwili
- tak, kochanie? - zapytałem ją. Odpowiedziała mi słowami, których nigdy nie chciałbym usłyszeć z jej ust...
<~~~~~<~~~~~~~~<~<~~~~~~~~~~~~
Rozdział 1! Mam dla Was propozycję: tyle ile będzie komentarzy, to o tyle zdań będą dłuższe następne rozdziały, ok? ;) /Lula ;3


